﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Michał Stonawski</title>
	<atom:link href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://cedrik.sf-f.pl/blog</link>
	<description>Oficjalny blog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Aug 2010 01:23:35 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Pedagogiczny Fajerwerk i cała reszta</title>
		<link>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=288</link>
		<comments>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=288#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Aug 2010 01:23:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Stonawski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Absurdy świata]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[Pisanina]]></category>
		<category><![CDATA[ReCEDakcje]]></category>
		<category><![CDATA[antologia]]></category>
		<category><![CDATA[Dorota Szczepańska]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[horror]]></category>
		<category><![CDATA[horyzonty wyobraźni]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[Kuba Wojewódzki]]></category>
		<category><![CDATA[Mam Talent]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[noc]]></category>
		<category><![CDATA[Qfant]]></category>
		<category><![CDATA[Radwan]]></category>
		<category><![CDATA[Szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[thriller]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=288</guid>
		<description><![CDATA[Mamy dziś 29-go sierpnia &#8211; noc. I (jak to nocą) nie śpię, buszując po internecie, bazgroląc co nieco, rozkoszując się wakacjami, które potrwać mają jeszcze przez ponad miesiąc (urok oderwania się od przyciasnego i ,,lekko&#8221; zalatującego gniazdka tzw. ,,edukacji&#8221;). Chcąc nie chcąc, muszę jednak troszkę poględzić o szkole, trochę się o nią&#8230; otrzeć. Taaak. Sam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mamy dziś 29-go sierpnia &#8211; noc. I (jak to nocą) nie śpię, buszując po internecie, bazgroląc co nieco, rozkoszując się wakacjami, które potrwać mają jeszcze przez ponad miesiąc (urok oderwania się od przyciasnego i ,,lekko&#8221; zalatującego gniazdka tzw. ,,edukacji&#8221;).<br />
Chcąc nie chcąc, muszę jednak troszkę poględzić o szkole, trochę się o nią&#8230; otrzeć. Taaak.</p>
<p>Sam wiesz, jak to jest. Wielu wie. Szkoła &#8211; ta teraźniejsza&#8230; nie, nie będę się tu rozwodził nad daremnością programu, nad kluczem czy zaprzeczaniem wartości. To by zajęło zbyt wiele czasu. Ale każdy z nas wie, że są Nauczyciele i nauczyciele. Tych pierwszych jest zdecydowanie mniej. Dużo mniej. W zasadzie bardzo mało. Reszta to ludzie, którzy z braku innej perspektywy znaleźli się w szkołach, lub też tacy, którym się wydawało, że podołają. Bez pomysłu, bez charyzmy, bez pomyślunku &#8211; przepełnieni goryczą. Znamy takich &#8211; Ty i ja. Przez takich ludzi niestety nie ma nauki, jest tylko edukacja.<br />
<strong>Podstawą nauki jest porozumienie. Porozumienia &#8211; szacunek (koniecznie obustronny). Aby do tego doszło, trzeba poznania. A to wyklucza obecny system.</strong> Jakby nie było wystarczająco źle &#8211; już drugi warunek dobrej nauki (czy też atmosfery jej towarzyszącej, ale to się zazębia) jest często łamany. Po obu stronach&#8230; choć myślę, że większa wina leży po stronie nauczyciela &#8211; to on stoi tutaj na piedestale. Jest wyżej. Choć nie wie, jak to wykorzystać.</p>
<p>Ale, ale. O tym, możemy porozmawiać kiedy indziej (najlepiej przy zimnym piwie). Zmierzam gdzie indziej&#8230;<br />
Ponieważ jest tak mało wartościowych nauczycieli, z inwencją, pomysłami i żywiołowych (a to widać po osobie), zawsze, kiedy takiemu dzieje się krzywda &#8211; wywołuje to moje oburzenie. Ale cóż, organizm tez czasem odrzuca nowe części, które mogłyby mu zapewnić lepsze, dłuższe życie&#8230;<br />
W każdym razie, na stronie wydawnictwa Radwan znalazłem ciekawy filmik, przenoszący nas na scenę programu ,,Mam Talent&#8221;. Nie jestem wielkim entuzjastą programów telewizyjnych, ale &#8211; zaciekawiony &#8211; spojrzałem.</p>
<p>Dowiaduję się, że oto przed szanownym Jury zjawiła się osoba, która jest pisarką (pisze thrillery i horrory) i byłą nauczycielką. Dlaczego byłą? Ano dlatego, że szanowne ciało pedagogiczne zadecydowało o jej <strong>usunięciu ze szkoły przez&#8230;książki które pisała</strong>(?!). Uczucie, którego doświadczyłem trudno nazwać oburzeniem. <strong>To jest raczej wściekłość.</strong> Skierowana ponownie w bezsens systemu (który niektórym się już na mózg rzuca) edukacji, a dokładniej &#8211; ku zgorzkniałym nauczycielom. Wszystkim. Bo to jest trucizna&#8230; Ale znów zbaczam od tematu.</p>
<p>Pani Dorota Szczepańska jest na tyle kreatywna, aby pisać książki, nie byle jakie, a właśnie grozy (a do tego, wierz mi, trzeba jednak trochę kreatywnego myślenia) i wyjść na scenę, śpiewając coś, co nie koniecznie można nazwać ,,hitem&#8221;, ale piosenkę, która jest skoczna, przyjemna i lekka. Jednym słowem &#8211; <strong>dla jaj</strong>.<br />
To już wiele mówi o tej osobie. <strong>I, do cholery, od takiej nauczycielki, a przede wszystkim od takiej osoby uczyłbym się z przyjemnością wszystkiego &#8211; choćby to była nawet chemia, fizyka, czy inny przedmiot wybitnie mi nie pasujący.</strong> <strong> </strong><br />
A zresztą, co ja tu będę się rozwodził &#8211; zobacz sam:</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="350" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/WDrwJKC_dJU" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="350" src="http://www.youtube.com/v/WDrwJKC_dJU"></embed></object></p>
<p>Jeśli zastanawia Cię ,,cała reszta&#8221; w tytule, to właśnie nadeszła.  Temat pokrewny, ale jednak inny:</p>
<p>Pierwsza sprawa &#8211; na stronie wydawnictwa <a href="http://www.radwan.pl/">Radwan</a> pojawiła się <a href="http://www.radwan.pl/index.php?page=shop.product_details&amp;flypage=flypage.tpl&amp;product_id=72&amp;category_id=10&amp;option=com_virtuemart&amp;Itemid=201"><strong>zapowiedź</strong></a> antologii ,,Horyzonty Wyobraźni 2009&#8243;, w której znajdziesz także i moje opowiadanie. Wszystko zatem wskazuje, że już niedługo książkę będzie można kupić w księgarniach! Póki co &#8211; okładka.</p>
<p><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Horyzonty_Wyobra_4c6b126244c1f.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-289" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Horyzonty_Wyobra_4c6b126244c1f.jpg" alt="" width="279" height="400" /></a><br />
Piszcie w komentarzach, jak Wam się podoba. Mi &#8211; bardzo (niespodzianka!). Przede wszystkim jest to&#8230; rysunek. No, robiony na komputerze, ale jednak. Ma swój klimat. Nie przepadam za okładkami, na których jest faktyczna grafika komputerowa (no chyba, że są naprawdę dobre). No i pomysł też jest ciekawy. Do tytułu pasuje znakomicie.</p>
<p><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Qfantcik.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-290" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Qfantcik.png" alt="" width="352" height="138" /></a><br />
Druga sprawa też obraca się w ,,tych&#8221; kręgach. Mianowicie chciałbym powiadomić, że w kolejnym numerze kwartalnika <a href="http://qfant.pl/">Qfant</a> (chodzą słuchy, że będzie on już papierowy) pojawi się moje opowiadanie&#8230; tytułu jak na razie nie ujawniam, ale we właściwej  chwili na pewno się dowiecie! I tu, oczywiście, także zapraszam do kupna/ściągnięcia (jeszcze nie wiadomo).</p>
<p>W sumie to tyle&#8230; póki co.<br />
Do miłego!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=288</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wakacyjna gawęda: Meta, czyli start.</title>
		<link>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=282</link>
		<comments>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=282#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Aug 2010 17:56:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Stonawski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatnie tak]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[awanturnicy]]></category>
		<category><![CDATA[basen]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[frytki]]></category>
		<category><![CDATA[gawęda]]></category>
		<category><![CDATA[horror]]></category>
		<category><![CDATA[Kazek Kyrcz]]></category>
		<category><![CDATA[konwent]]></category>
		<category><![CDATA[meta]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[pisarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>
		<category><![CDATA[pociąg]]></category>
		<category><![CDATA[robert cichowlas]]></category>
		<category><![CDATA[sex]]></category>
		<category><![CDATA[sf]]></category>
		<category><![CDATA[start]]></category>
		<category><![CDATA[słonko]]></category>
		<category><![CDATA[tramwaj]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=282</guid>
		<description><![CDATA[Byłem wczoraj na basenie. To odkryty zbiornik, zaraz koło ,,wielkiej wody&#8221; nieopodal góry Żar. Właściwie, to były to dwa baseny &#8211; jeden dla dzieci, drugi &#8211; większy &#8211; dla tych większych dzieci. Późne popołudnie. Słonko przygrzewa, jak gdyby chciało przysmażyć  nas wszystkich na frytki, te zaś stoją sobie w barku, w którym wieczorem ma się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Byłem wczoraj na basenie. To odkryty zbiornik, zaraz koło ,,wielkiej wody&#8221; nieopodal góry Żar. Właściwie, to były to dwa baseny &#8211; jeden dla dzieci, drugi &#8211; większy &#8211; dla tych większych dzieci.<br />
Późne popołudnie. Słonko przygrzewa, jak gdyby chciało przysmażyć  nas wszystkich na frytki, te zaś stoją sobie w barku, w którym wieczorem ma się odbyć koncert. Z barku śmierdzi. Ale to mi nie przeszkadza, bo basen jest zbyt daleko, by ludzie mogli zapach czuć, a w dodatku wieje lekki wietrzyk.<br />
Siedząc na trawię i obserwując ludzi, pomyślałem sobie, że nie muszę już marzyć o innych planetach i cywilizacjach. Dlaczego? Oto, jaki obraz miałem przed oczami:<br />
Basen. Wydrążona w ziemi dziura, zalana betonem, dostosowana do utrzymania wody i pełna tejże. W basenie, na płyciźnie (120cm) &#8211; ludzie. Głównie dzieci i opiekunowie. Troszkę dalej, za białym sznurkiem &#8211; też ludzie. Ta sama płycizna, która pogłębiać zaczyna się dopiero w połowie basenu, dochodząc do 17ocm głębokości.<br />
I stoją sobie ci ludzie w wodzie. Patrzą się w dal i z poważnym wyrazem twarzy &#8211; podskakują na palcach. Kie diabeł? &#8211; myślę. Toć basen do pływania chyba&#8230; i faktycznie &#8211; parę osób zaczyna pływać. Łapka w górę, łapka w dół&#8230; powoli&#8230;<br />
A ja patrzę na ten mały tłumek i pytam się &#8211; czy jest tam choć jedna osoba, która faktycznie umie pływać? A skoro nie &#8211; dlaczego? Czy tak bardzo zasiedzieliśmy się przed telewizorami, że kłopotem stało się parę razy rozprostować członki? Bez tego dostajemy tłumek hipopotamów pluskających się w wodzie, stojąc w miejscu. W tak wielkim basenie.<br />
No i dobrze, niech będzie. Więcej miejsca dla mnie. Poszedłem na głębię.<br />
Ale i tu nie mogłem popływać. Powód? Ludzie, a jakżeby inaczej. Jak to jest, że nikt z pływających nie patrzy się, gdzie pływa (jeśli już pływa)? Zamiast tego woli kontemplować swoje kąpielówki, pływając wzdłuż, nie w poprzek basenu, w dodatku środkiem. Efektem czego zmuszony jestem po każdych 20-tu metrach crawla zatrzymywać się i patrzeć, czy ktoś nie nadciąga kursem kolizyjnym. A i tak pod koniec, cudem udało mi się uniknąć zmiażdżenia, kiedy jakiś kretyn skakał na główkę&#8230; wprost na mnie.</p>
<p>Ale takie właśnie atrakcje przypomniały mi, że czas pogawędzić. I historię pociągnąć dalej.</p>
<p><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/images.jpg"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-283" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/images-148x150.jpg" alt="" width="188" height="191" /></a></p>
<p>Skończyliśmy na tym, jak cała nasza ekipa, czyli długowłosy Viear, czarny Ced, skórzany Alak, arafatkowy komandos Rafał, oraz towarzysząca nam wiedźma &#8211; Ruda, dotarliśmy, cali i zdrowi, na wrocławski peron.<br />
Z początku, przystanęliśmy, zdezorientowani, lecz chwilę później ruszyliśmy przed siebie &#8211; w stronę podziemnego przejścia. Po paru minutach udało nam się wydostać na świeże powietrze (z czym słońce nie omieszkało nas przy tym oślepić na powitanie).<br />
Z tłumaczeń Mroza, naszego admina nad adminy, wiedzieliśmy, że aby się dostać do Centrum Kultury Zamek w Leśnicy (to, z tego, co zrozumiałem &#8211; też Wrocław) musimy znaleźć tramwajowy przystanek. Ha, tylko gdzie?<br />
Po mniej więcej dziesięciu minutach poszukiwań, zdecydowaliśmy się zadzwonić do szefa. Znaczy, Ruda zadzwoniła. Pokiwała głową, poprzewracała oczami, wstrząsnęła grzywą rudych włosów&#8230; i podreptaliśmy tam, gdzie nas rzeczony szef odsyłał.<br />
Okazało się, że przystanek istotnie był, nawet niedaleko, tyle, że zupełnie z drugiej strony. Czekając na tramwaj, po raz pierwszy mieliśmy okazję przyjrzeć się miastu.<br />
Powiadają, że Wrocław przypomina Kraków. I, faktycznie, tak jest. Niemal poczułem się jak w domu. Niemal. Bo Wrocław jest Krakowem sprzed jakiś dziesięciu, może czternastu lat. Podniszczony, pordzewiały, podziurawiony z chodnikami zrobionymi z  popękanych, wielkich płyt. Przynajmniej ta część, którą widziałem, tak wyglądała. A jednocześnie &#8211; ładny. Zdobione kamienice, normalni ludzie&#8230; tak, chyba faktycznie to mógłby być Kraków.<br />
Tymczasem nadjechał tramwaj. Z niechęcią wtaszczyłem do rozpalonego wnętrza swój plecak, czując, że momentalnie zaczynam się smażyć. Ruszyliśmy.<br />
Droga przez Wrocław była długa, nawet tramwajem. Mieliśmy do przejechania prawie wszystkie przystanki. A przy okazji, mogliśmy podziwiać piękną architekturę starego miasta.<br />
Mniej więcej pięć, czy sześć przystanków przed Leśnicą, czekało mnie zaskoczenie. Otóż, w pewnym momencie Wrocław urywa się i&#8230; są już tylko pola. Tak nagle, w środku miasta. I tak, prawie do samej pętli.<br />
Tymczasem, właśnie w okolicach tych łąk i pól, zadzwonił do mnie SJ. Wyglądało to mniej więcej tak:<br />
- Gdzie wy, kurwa, jesteście? &#8211; przywitał się Jedi.<br />
- W tramwaju &#8211; odparłem zgodnie z prawdą.<br />
Odpowiedź SJ-a zagłuszyło jakieś pijackie wycie i śmiechy.<br />
- &#8230; wa dokładnie?!<br />
Wyjrzałem przez brudne szyby.<br />
- Widzę jakiś zakład&#8230; &#8211; tu odczytałem trudną do zapamiętania nazwę.<br />
- Aha. To niedaleko &#8211; stwierdził, po czym się rozłączył.<br />
I faktycznie. Parę minut później byliśmy na miejscu. Ledwo wysiedliśmy z nagrzanego pieca, gdzieś z prawej strony gruchnęło nagle:<br />
- SEX! MUZYKA!<br />
- FAN-TA-STYKA! &#8211; odkrzyknęliśmy chórem.<br />
Przy murku opierali się Inher, Mrozu i SJ, szczerząc się do nas na przywitanie. I my się wyszczerzyliśmy, na co SJ zaraz spoważniał i wstał, otrzepując spodnie.<br />
- Gobliny z Krakowa przyjechały! Chodźcie za nami.</p>
<p><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/zamek.jpg"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-284" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/zamek-150x150.jpg" alt="" width="196" height="196" /></a></p>
<p>Zamek, w którym odbywały się Dni Fantastyki okazał się &#8211; tak, jak mówiono &#8211; naprawdę piękny. Z początku zgłosiliśmy się po akredytację. Szybko dostaliśmy do spragnionych raczek plik ulotek, smycz, kartę noclegową, identyfikator i jeszcze parę ulotek, po czym odwróciliśmy się do wyjścia. Tam musieliśmy jeszcze zaczekać, na Alaka, który jeszcze nie kupił biletu. Podczas, gdy SJ przebierał nogami w miejscu, my zajęliśmy się chłonięciem atmosfery konwentu. A było co chłonąć. Na lewo od drzwi &#8211; Vader z klocków lego, w niedalekiej odległości przechadza się szturmowiec imperialny (który raz pogroził mi bronią). Na prawdo &#8211; stoiska z grami i zabawkami dla najmłodszych. Skądś dobiega muzyka, skądinąd &#8211; śmiechy. W ogródkach piwnych pełno ludzi&#8230; słowem &#8211; dzieje się!<br />
Tymczasem przybył Alak i trza było zbierać się do szkoły.<br />
Poprowadzili nas, krętymi uliczkami, w stronę placówki,w której bracia i siostry fantaści rozkładali obozowiska, jak na drużyny awanturników przystało.<br />
Szkoła, jak to szkoła, nie wyglądała zbyt okazale, ale nam jawiła się, w tym upalnym dniu, jak wybawienie. Choć okazała i tak była, w końcu zmieściło się tam prawie dwa tysiące osób! Szybko, w biegu pokazując strażnikom nasze karty noclegowe, dotarliśmy do ,,naszej&#8221; sali. Łatwo ją było poznać &#8211; na drzwiach przybita była kartka wieszcząca wszem i wobec, że tu zamieszkuje ekipa Enklawy Magii &#8211; znaczy, nie zbliżać się. Zły pies. Gryziemy. I tak dalej.<br />
Po rozpakowaniu nie pozostawało już nic innego, jak położyć sie na chwilę i odsapnąć. Do czasu, aż ktoś, zaspanym głosem, nie zapyta:<br />
- To jak, idziemy?<br />
- Mhmmm&#8230; &#8211; odpowiedziała grupa zombiech.<br />
Uliczka, uliczka, skrzyżowanie &#8211; jesteśmy znów. Zaczyna się konwent. Pierwsze swe kroki skierowaliśmy więc nie gdzie indziej, jak do ogródków piwnych. A tam, z kolejki uśmiechali się już do nas dwaj groźni panowie &#8211; Kazek Kyrcz i Robert Cichowlas.<br />
Uściskaliśmy sobie ręce i stanęliśmy wszyscy w kolejce po piwo.<br />
Tak właśnie zaczął się konwent Dni Fantastyki 2010.</p>
<p>Tymczasem, co na konwencie się działo (a działo się, oj działoooo!), czemu piwo było z miękkiej rurki, oraz czym Ced się podniecił &#8211; to już w następnym wpisie spod znaku niepoprawnego gawędziarstwa.<br />
Na dziś &#8211; tyle.</p>
<p><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/piffo.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-285" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/piffo.jpg" alt="" width="259" height="194" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=282</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie &#8211; czyli bazgrołów trochę.</title>
		<link>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=276</link>
		<comments>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=276#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Aug 2010 15:26:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Stonawski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[Pisanina]]></category>
		<category><![CDATA[bazgroły]]></category>
		<category><![CDATA[dom]]></category>
		<category><![CDATA[horror]]></category>
		<category><![CDATA[kartka]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[literki]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[pisanie]]></category>
		<category><![CDATA[powrót]]></category>
		<category><![CDATA[proza]]></category>
		<category><![CDATA[refleksja]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=276</guid>
		<description><![CDATA[W powrotach jest coś magicznego. Kiedy, po długiej podróży, rozpoznaje znajomy detal; odrapany płot, kawałek wiszącego tu od wieków sznurka, czy też specyficzny zapach &#8211; wiem, że wróciłem. I cieszy mnie to, nawet, jeśli w sercu pozostaje żal za przygodą. Pocieszam się tym, że ta się jeszcze nie skończyła, a powrót jest tylko chwilowy &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W powrotach jest coś magicznego. Kiedy, po długiej podróży, rozpoznaje znajomy detal; odrapany płot, kawałek wiszącego tu od wieków sznurka, czy też specyficzny zapach &#8211; wiem, że wróciłem. I cieszy mnie to, nawet, jeśli w sercu pozostaje żal za przygodą.<br />
Pocieszam się tym, że ta się jeszcze nie skończyła, a powrót jest tylko chwilowy &#8211; ot, by poczuć woń domu, nie zapomnieć, gdzie moje miejsce.</p>
<p>Będąc w nostalgicznym nastroju zacząłem przeglądać stare teksty. Czasem się śmiałem, czasem tylko patrzyłem, kręcąc z niedowierzaniem głową. Aż wreszcie dotarłem do tych, które już jako-tako da się czytać. I naszła mnie myśl, że mam taki jeden, którego nie wykorzystam już jako szczebel do drabiny. A przecież nie pisałem go po to, by leżał gdzieś, na dnie szuflady!<br />
Tak więc &#8211; ląduje tutaj. Małe opowiadanie, takie o. Krótki tekst nastrojowy.<br />
Niech żyje, w końcu powstało.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><strong>ŻYCIE</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong><br />
</strong></p>
<p style="text-align: center;">
<p>Był ciepły, jasny dzień. Wiosna. Jasnozielone liście dopiero co pojawiły się na drzewach, a ptaki odśpiewywały swoje serenady.<br />
Jan szedł szybkim krokiem jedną z krakowskich uliczek. Co jakiś czas potykał się na bruku, lecz natychmiast prostował się i jeszcze bardziej przyspieszał kroku. Na jego twarzy zagościł serdeczny, niezmącony troskami, uśmiech.<br />
To był jeden z tych dni, kiedy wszystko może się udać. Ciepły, lecz nie gorący, słoneczny, lecz nie za jasny i pachnący świeżością poranka, mimo, że było już południe. A w dodatku sobota, co znaczyło, że ma przed sobą całkowicie wolny dzień także i jutro.<br />
Doprawdy, nie było chyba szczęśliwszego niż on człowieka na tym świecie.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Wstając rano, nie przypuszczał, że za niecała godzinę do jego skrzynki wpadnie list z informacją o wygranej w konkursie fotograficznym jednego z czołowych pism na rynku. Zaraz później dostał też dwa maile z propozycjami współpracy z branżowymi pismami.<br />
Kiedy zadzwonił do Ani i przekazał jej tę radosną wiadomość, od razu zaproponowała spotkanie. Najpierw obiad, potem kino, a następnie kolacja i – kto wie? – być może także i śniadanie?<br />
W taki dzień, jak dziś nie miał wątpliwości, że tak będzie.<br />
Szedł teraz na umówione miejsce spotkania, uśmiechnięty, z idealnie ułożonymi, długimi włosami, w co dopiero kupionej skórzanej kurtce, czując na twarzy orzeźwiający, chłodny wiatr.<br />
Zdawało mu się, że przechodnie uśmiechają się do niego uprzejmie, gdy ich mijał. Jeden starszy pan nawet mu się ukłonił!<br />
Sam też się uśmiechał. Idąc przez miasto spotkał już dwóch dobrych znajomych ze studiów, z którymi powymieniał się najnowszymi plotkami. Pogratulowali mu serdecznie, mimo, że nie chwalił się sukcesem. Widocznie Ania zdążyła już rozpuścić swoje plotkarskie wici.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Gdy dojrzał rynek starego miasta, uśmiechnął się jeszcze szerzej. Umówili się z Anią pod ratuszem i-mimo, że do godziny spotkania zostało jeszcze jakieś dziesięć minut – wiedział, że ona już tam jest i czeka na niego. Po prostu uwielbiała przychodzić przed czasem, stać i obserwować ludzi, czekając na tego, z kim się akurat umówiła. Czy to była jej najbliższa przyjaciółka, czy też właśnie sam Jan.<br />
Oczyma wyobraźni widział już jej ciemnobrązowe oczy, rozświetlone iskierkami radości. Chciał już przy niej być, wziąć ją w ramiona, pocałować i powiedzieć, jak bardzo ją kocha.<br />
Pogwizdując wesoło, ruszył przed siebie jeszcze szybciej, prawie biegiem.<br />
W chwili, kiedy wchodził na płytę rynku, zwalił się nagle na kolana. Przez jego twarz przeleciał nagły grymas bólu i niedowierzania.<br />
Sekundę później był już martwy, a z jego nosa ciekła krew.<br />
Mały, niepozorny i niezauważony skrzep krwi przepłynął jego żyłami prosto do mózgu, gdzie zablokował równie niepozorną tętnicę.<br />
Jan nie miał szans. Skonał w przeciągu paru sekund.<br />
Niecałe trzysta metrów od kobiety, którą kochał.</p>
<p style="text-align: right;">Kraków,<br />
7 Stycznia 2010</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=276</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wakacyjna gawęda: Dwie drogi.</title>
		<link>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=242</link>
		<comments>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=242#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 19:16:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Stonawski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[Pisanina]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatnie tak]]></category>
		<category><![CDATA[antologia]]></category>
		<category><![CDATA[Ced]]></category>
		<category><![CDATA[DF10]]></category>
		<category><![CDATA[dni fantastyki]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[gawęda]]></category>
		<category><![CDATA[horror]]></category>
		<category><![CDATA[horyzonty wyoobraźni]]></category>
		<category><![CDATA[konwent]]></category>
		<category><![CDATA[Książka]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[pisanie]]></category>
		<category><![CDATA[pisarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>
		<category><![CDATA[PKP]]></category>
		<category><![CDATA[pociąg]]></category>
		<category><![CDATA[pociągi]]></category>
		<category><![CDATA[sf]]></category>
		<category><![CDATA[szyny]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>
		<category><![CDATA[zdjęcie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=242</guid>
		<description><![CDATA[Słońce przygrzewa, wielkie upały skończyły się, a woda cicho pluska w jeziorze. Myślę, że jest to odpowiedni moment, by podjąć wakacyjną gawędę. Zresztą, nie tylko&#8230; (stąd też tytuł) choć o tym później. Z tego, co pamiętam, skończyłem w momencie,  kiedy czwórka fantastów (trzech gości w skórach i jeden komandos) usiadła na peronie, klnąc pod nosem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Słońce przygrzewa, wielkie upały skończyły się, a woda cicho pluska w jeziorze. Myślę, że jest to odpowiedni moment, by podjąć wakacyjną gawędę. Zresztą, nie tylko&#8230; (stąd też tytuł) choć o tym później.</p>
<p>Z tego, co pamiętam, skończyłem w momencie,  kiedy czwórka fantastów (trzech gości w skórach i jeden komandos) usiadła na peronie, klnąc pod nosem i w myślach żegnając się z tortem powitalnym Dni Fantastyki 2010. Przez jakiś czas jeszcze analizowaliśmy wszystkie komunikaty poprzedzające przyjazd naszego pociągu. Nikt z nas nie słyszał, by go zapowiadano, choć każdy nasłuchiwał. Klnąc tym bardziej na polskie koleje, czekaliśmy na następny środek lokomocji, a imć Viear poszedł zapytać się szanownej pani w informacji, czy będziemy musieli kupować nowe bilety. Oczywiście, gdyby tak było, straż musiała by go wyrzucić siłą z dworca, bo V stanąłby przy kasie i dyskutowałby, żądając sprawiedliwości. Trzeba też wspomnieć, że nie byłby sam&#8230;<br />
Tymczasem jednak, dzięki łaskawości PKP, mogliśmy jechać na tych samych biletach. Kiedy więc nasza ciuchcia doczłapała dysząc ciężko do peronu, odetchnęliśmy z ulgą i &#8211; gotowi na wszystko (w tym; bandę kiboli, nalot bombowy, pociski nuklearne i armagedon) &#8211; wsiedliśmy do metalowej dżdżownicy.<br />
Trochę się bałem, że nie znajdziemy wolnego przedziału, jednak okazało się, że ten już na nas czeka. Mały, pachnący kotami, obity sklejką, ale (prawie) własny. Nie pozostało nam nic więcej, jak tylko załadować bagaże na odpowiednie miejsca (odprawiając nad nimi modły, by nam nie spadły na łby) i chwilę później ruszyliśmy.</p>
<p>Pierwsze szarpnięcie było jak start rakiety &#8211; wcisnęło mnie w fotel, potem musiałem się go mocno trzymać, by nie polecieć na siedzącego naprzeciwko Vieara (którego z kolei wparło w siedzenie), a potem coś trzasnęło, gwizdnęło, zatrzęsło pojazdem, rozległo się przeraźliwe skrzypienie nadwyrężonego, pordzewiałego metalu&#8230; i wreszcie pociąg ruszył. Wolno, ociężale, coraz szybciej, szybciej. Szybciej. Nie do wiary, ale po jakiś 100-200 metrach pędziliśmy już z przerażającą szybkością 20-stu kilometrów na godzinę! Wyraźnie widziałem usiłujące się z nami ścigać ślimaki. Przegrywały, psiekrwie.<br />
Chwilę później słyszeliśmy już monotonne stukanie, tak dobrze znane śmiałkom podróżującym polskimi kolejami.</p>
<p>Mieliśmy w perspektywie wiele godzin spędzonych w jednej pozycji na czterech literach. Sięgnąłem po nieodłączną torbę, by wyjąć plan Dni Fantastyki. Przez następne czterdzieści, czy pięćdziesiąt minut zakreślaliśmy wszystkie interesujące nas prelekcje, z żalem patrząc na te, które &#8211; jak wiedzieliśmy &#8211; będziemy musieli opuścić z powodu spóźnienia.</p>
<p>Podróż nie dłużyła się specjalnie. Na przystanku w Katowicach dosiadła się do nas straszliwa Ruda Wiedźma, już od progu święcie przekonana, że my są diabły i szatany, czyhające tylko, by ją pogryźć. Jeden Diabeł, siedzący naprzeciwko mnie, wyglądał faktycznie na chętnego, ale &#8211; po moich zapewnieniach &#8211; że my są diaboły niegryzące Wiedźm &#8211; dał za wygraną, a (z pozoru nieśmiała) Ruda przysunęła się bliżej, zagajając coś nieśmiało.<br />
Przyznam, że pierwsze minuty były ciężkie. Wiedźma wyglądała na lekko spłoszoną, my zaś nie mieliśmy za wiele tematów (przynajmniej z początku) do omawiania, a o duszach, czarach i urokach w biały dzień mówić jest nieelegancko.<br />
Niedługo to trwało. Od słowa do słowa, uśmiechu, półżartu, żartu i dowcipu, do chichotu i śmiechu, dotarliśmy do porozumienia. Wkrótce Viear zajął się podziwianiem zakupionego przez Rudą czarnego bokkena, jako, ze poprzedniego, na skutek zbyt mocnej wymiany ciosów, Viearowi złamałem ja (zresztą sam chciał, nie trzeba było tak zaciekle atakować).<br />
Alak wyciągnął ,,Politykę&#8221; i zniknął gdzieś w tym swoim dziwnym świecie, Komandos&#8230; coś tam myślał i uśmiechał się pod nosem, ja zaś, z braku pomysłu narysowałem Vieara, dodając mu habit i różaniec. Przyznam się (a Wiedźma potwierdziła to śmiechem), że rysunek mi wyszedł. V nie chciał docenić tej sztuki.<br />
Następna praca, była zbiorowa. To znaczy, ja zacząłem, rysując mózg kobiety (to bardzo łatwe &#8211; bierzesz ołówek i robisz na kartce jak najwięcej gryzmołów w jednym miejscu), Franek pomógł mi, dorysowując do tego patrzałki.</p>
<p>Tak nam jakoś szybko minęła ta podróż, że &#8211; nim się obejrzeliśmy &#8211; byliśmy już we Wrocławiu. O dziwo &#8211; pociąg ciągle był w jednym kawałku.<br />
Stanęliśmy zatem na płycie dworca, objuczeni, acz już zintegrowani. Konwent się już dawno rozpoczął, a my mieliśmy jeszcze długą drogę przed sobą &#8211; od śródmieścia, do Zamku, gdzie czekała na nas reszta redakcji Enklawy Magii.<br />
A jak się tam dostaliśmy, oraz dlaczego Wrocław jest dziwnym miastem &#8211; to już w następnym odcinku.</p>
<p>Tymczasem czas jeszcze na drogę drugą, czyli teraźniejszość.<br />
<a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Ced.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-244" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/08/Ced-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Udało mi się podpisać swoją pierwszą umowę literacką dotyczącą tomu ,,Horyzonty Wyobraźni 2009&#8243;, mającego ukazać się jesienią tego roku, nakładem wydawnictwa Radwan.<br />
Okładkę antologii można zobaczyć w sierpniowym numerze Nowej Fantastyki, gdzie zamieszona jest                zapowiedź-reklama tejże.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=242</wfw:commentRss>
		<slash:comments>30</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Community Enklawy Magii</title>
		<link>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=233</link>
		<comments>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=233#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Jul 2010 16:49:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Stonawski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Cedrik]]></category>
		<category><![CDATA[enklawa magii]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>
		<category><![CDATA[groza]]></category>
		<category><![CDATA[Gry]]></category>
		<category><![CDATA[horror]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[konwent]]></category>
		<category><![CDATA[serwisy]]></category>
		<category><![CDATA[sf]]></category>
		<category><![CDATA[społeczność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=233</guid>
		<description><![CDATA[Będąc ciągle w klimatach wakacyjno-konwentowych, nie mogę nie napisać o tym, co dzieję się właśnie na Enklawie Magii, a właściwie&#8230; poza nią. Od paru tygodni trwały przygotowania do wyjścia poza umowne granice serwisu. Tak się złożyło, że niżej podpisany stał się liderem działu Community i na nim właśnie spoczął obowiązek głoszenia fantastycznej nowiny w internecie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Będąc ciągle w klimatach wakacyjno-konwentowych, nie mogę nie napisać o tym, co dzieję się właśnie na Enklawie Magii, a właściwie&#8230; poza nią.<br />
Od paru tygodni trwały przygotowania do wyjścia poza umowne granice serwisu. Tak się złożyło, że niżej podpisany stał się liderem działu Community i na nim właśnie spoczął obowiązek głoszenia fantastycznej nowiny w internecie. Niezwłoczne zabrałem się do roboty.<br />
Dziś mogę ogłosić, że Community oficjalnie rozpoczyna swoją działalność. Może i nie jest to jeszcze szczyt marzeń, ale na początek wystarczy. A zaczyna się to od&#8230; YouTube, gdzie dziś w nocy (późno w nocy) miała miejsce (bardzo późno w nocy) premiera (cholernie późno w nocy&#8230;) paru filmów, które udało mi się zrobić na konwencie Dni Fantastyki 2010. Na kanale <a href="http://www.youtube.com/user/EnklawaTV">EnklawaTV</a> można obejrzeć fragmenty z prelekcji ,,Dokąd zmierza polska groza?&#8221; z udziałem Łukasza Orbitowskiego, Roberta Cichowlasa i Dawida Kaina. Dwóch ostatnich zgodziło się pozdrowić Was na osobnych filmach.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="200" height="200" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/hCM0HL-eEz8" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="200" height="200" src="http://www.youtube.com/v/hCM0HL-eEz8"></embed></object> <object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="200" height="200" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/quV7Wj1YHl4" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="200" height="200" src="http://www.youtube.com/v/quV7Wj1YHl4"></embed></object> <object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="200" height="200" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/rd-pUYEWAZA" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="200" height="200" src="http://www.youtube.com/v/rd-pUYEWAZA"></embed></object></p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="200" height="200" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/Nv-qC08XUZs" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="200" height="200" src="http://www.youtube.com/v/Nv-qC08XUZs"></embed></object></p>
<p>Nasz serwis jest także dostępny na innych serwisach społecznościowych. Zapraszam!</p>
<p><a href="http://twitter.com/"><img class="alignnone size-full wp-image-237" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/Twitter-icon.png" alt="" width="60" height="60" /></a> <a href="http://nk.pl/profile/34237326"><img class="alignnone size-full wp-image-236" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/nasza_klasa.gif" alt="" width="62" height="49" /></a> <a href="http://www.facebook.com/pages/Enklawa-Magii/135944633100447?v=wall&amp;ref=ts"><img class="alignnone size-full wp-image-235" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/facebookIcon.png" alt="" width="58" height="58" /></a> <a href="http://enklawamagii.blip.pl/"><img class="alignnone size-full wp-image-234" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/07/blip_icon.png" alt="" width="58" height="58" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=233</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wakacyjna gawęda: Na fantastyczny szlak!</title>
		<link>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=223</link>
		<comments>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=223#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Jul 2010 01:37:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Stonawski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Gry]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatnie tak]]></category>
		<category><![CDATA[ReCEDakcje]]></category>
		<category><![CDATA[Alak]]></category>
		<category><![CDATA[Ced]]></category>
		<category><![CDATA[dni fantastyki]]></category>
		<category><![CDATA[ekipa]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Galeria Krakowska]]></category>
		<category><![CDATA[gorąco]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[horror]]></category>
		<category><![CDATA[ka-tet]]></category>
		<category><![CDATA[komandos]]></category>
		<category><![CDATA[konwent]]></category>
		<category><![CDATA[McDolalds]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[metale]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[niebo]]></category>
		<category><![CDATA[noc]]></category>
		<category><![CDATA[pisarz]]></category>
		<category><![CDATA[pisarze]]></category>
		<category><![CDATA[pociągi]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał]]></category>
		<category><![CDATA[restauracja]]></category>
		<category><![CDATA[sf]]></category>
		<category><![CDATA[skóra]]></category>
		<category><![CDATA[slońce]]></category>
		<category><![CDATA[Viear]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=223</guid>
		<description><![CDATA[Słońce świeci, z nieba leje się nieznośny żar i nawet tu, w górach, nie daje on wytchnienia. Dopiero w nocy, kiedy kula ognia chowa się za gdzieś za horyzontem, można odetchnąć. Ale i tak&#8230; jest ciepło. Ziemia paruje, nagrzany beton promieniuje, gwiazdy świecą. Nie ma co, czas na wakacyjne gawędy! A zaczęło się to klasztorem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Słońce świeci, z nieba leje się nieznośny żar i nawet tu, w górach, nie daje on wytchnienia. Dopiero w nocy, kiedy kula ognia chowa się za gdzieś za horyzontem, można odetchnąć. Ale i tak&#8230; jest ciepło. Ziemia paruje, nagrzany beton promieniuje, gwiazdy świecą. Nie ma co, czas na wakacyjne gawędy!</p>
<p>A zaczęło się to klasztorem. Do niego jeszcze wrócimy, w tej chwili jednak wracam myślami do innych dni, bliższych mojemu sercu.<br />
Dni Fantastyki 2010. Ładna nazwa, ładne miejsce i czas. Wrocław, lato w pełni. I około dwa tysiące fantastów, nawiedzających zamek w Leśnicy. Jeśli &#8211; jak być powinno w każdym szanującym się zamku &#8211; były tu jakieś duchy, na wieść o zgrai wielbicieli książek, filmów i gier fantastycznych, oraz (w większości) mocniejszych brzmień , wyniosły się na urlop w trybie natychmiastowym. A dresy zostały. Dziwne&#8230; ale, ale, zacznijmy od początku.</p>
<p>Początek&#8230; cóż, jak chyba wszystkie zwykłe początki, zaczął się od pobudki. A potem standard &#8211; rozbiegane spojrzenie, nerwówka, przepakunek plecaka, mycie, wkurzanie na włosy, które nie chcą schnąć &#8211; bo długie. Szybki rzut oka za okno. Temperatura znośna (czyt. nie za ciepło). Dobrze.<br />
Wychodząc z domu myślę już tylko o przyszłości.</p>
<p>Spotkaliśmy się z ekipą koło Galerii Krakowskiej. Byłem drugi, najwcześniej przybył Alak, któremu nie chciało się czekać na zewnątrz, więc wszedł do środka i gdyby patrzył przez szyby (czego nie robił) pewnie miałby ubaw, widząc, jak przez blisko pięć minut rozglądam się, czekając. Ubawu nie miał, za to &#8211; dzięki dobrodziejstwu komórek, w końcu się odnaleźliśmy.<br />
Zaraz później na miejsce przytaszczył się Viear, obowiązkowo w skórzanej kurcie (więc było nas już trzech) i lekko niedogolony. Za nim, na długich nogach, kroczył długowłosy komandos w arafatce i stroju moro, z wielkim worem przerzuconym przez ramię. Raf, znaczy. Brat wspomnianego już czarnoskórego.<br />
Jako, że do wyjazdu było jeszcze dużo czasu, zaczęliśmy debatować nad możliwością spożycia czegoś na kształt śniadania. Oczywiście, w McDonald&#8217;s. Oczywiście, nie było siły, byśmy z Viearem się nie poprztykali o to, gdzie znajduje się ta ambasada USA. Ja wskazywałem na dolny poziom, on gdzieś na prawo. Jak zwykle też, założyliśmy się o to i zostawiając tamtych dwóch na pastwę bagaży, rzuciliśmy się przed siebie, by udowodnić sobie nawzajem swoje racje. I &#8211; jak zwykle &#8211; obaj mieliśmy rację. McDonaldsy pyszniły się w obu wytypowanych miejscach. Do 100% chwały brakowało tylko powiewających amerykańskich flag.<br />
Po &#8211; znów jak zwykle &#8211; chwili mierzenia się wzrokiem i prezentowania jak najbardziej kąśliwego uśmieszku, zdecydowaliśmy się na restaurację bliżej dworca, czyli tą wytypowaną przeze mnie. Kiedy wróciliśmy, do bagaży i reszty naszej małej, fantastycznej, rodzinki i obwieściliśmy im co i jak, z ust Alaka dosłyszeć można było tylko westchnienie ulgi.<br />
W McDonalds przegryźliśmy szybko parę śniadaniowych bułek zawierających nie-mięso, ja przy okazji skorzystałem z Carrefura naprzeciw, kupując parę chińskich zupek. Wszak na konwencie czasem jednak trzeba coś zjeść. Potem kupiliśmy bilety i poczłapaliśmy na peron.<br />
Czas do przyjazdu pociągu upłynął nam na czytaniu programu konwentu. W pewnej chwili podszedł też do nas jakiś człowiek, pytając, czy my aby nie zmierzamy na Dni Fantastyki. ,,To aż tak widać&#8221; &#8211; zdziwił się Viear. Głupie pytanie. Trzech metali plus komandos, stojący z plecakami i debatujący nad kartkami z wyrysowaną na nich jakąś tabelką, przy okazji głośno co jakiś czas wykrzykujący coś w stylu ,,Ćwiek! Trzeba zakreślić!&#8221; albo ,, A tu przerwa na piwo!&#8221; czy ,,Jak oni mogli nam dać te dwie prelekcje równocześnie?!&#8221;.  Zdziwiłbym się, gdyby ktoś z naszej dalszej lub bliższej ,,rodziny&#8221; nas nie rozpoznał. W tym przypadku był to kuzyn od strony brata matki, bo gość interesował się tylko bitewniakami&#8230; ale i tak było sympatycznie. A kiedy przyjechał pociąg, on wsiadł i okazało się, że to jednak jeszcze nie nasz (kto wymyślił te cholerne skróty na biletach?) znów zostaliśmy sami. I zaczęliśmy się niepokoić, bo nasza ,,dżdżownica&#8221; jeszcze nie nadjeżdżała, a czas był najwyższy.<br />
W końcu pojawił się, ledwo słyszalny, komunikat, że pociąg stoi na peronie&#8230; innym. I się zaczęło. Szybkie wrzucanie na siebie plecaków, bieg po schodach, w dół, w górę, i jesteśmy. A pociągu niema. Odjechał.<br />
Z szybkich wyliczeń wyszło, że biegliśmy może z 20-30 sekund.  Doliczyć czas na zakładanie plecaków &#8211; minęło może 45 do 60 sekund. W tym czasie pociąg zdążył już przyjechać i odjechać.  A my musieliśmy czekać na następny i pożegnać się z tortem rozpoczynającym oficjalnie Dni Fantastyki.<br />
Ale o tym jak, kiedy i dlaczego właśnie tak, a nie inaczej, oraz to, co z tego wynikło -  w następnym odcinku wakacyjnej gawędy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=223</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Śmierć, dusza i cała reszta.</title>
		<link>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=214</link>
		<comments>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=214#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Jun 2010 19:28:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Stonawski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Konkursy]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Pisanina]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[adam]]></category>
		<category><![CDATA[Anima Vilis]]></category>
		<category><![CDATA[dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[enklawa magii]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[horror]]></category>
		<category><![CDATA[opowadania]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[sf]]></category>
		<category><![CDATA[Sześć razy śmierć]]></category>
		<category><![CDATA[zalewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=214</guid>
		<description><![CDATA[Żar leje się z nieba. Spoglądając na świecące mi w oczy słońce, zastanawiam się, jak to się stało, że górne warstwy atmosfery ciągle mają kolor niebieski, a gorąc nie sprawił jeszcze, że wyparowały oceany. Takie dnie skutecznie odstraszają od myślenia, czy pisania. Człowiek chce się tylko schować w swojej norce i nie wychodzić stamtąd, aż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;">Żar leje się z nieba. Spoglądając na świecące mi w oczy słońce, zastanawiam się, jak to się stało, że górne warstwy atmosfery ciągle mają kolor niebieski, a gorąc nie sprawił jeszcze, że wyparowały oceany.<br />
Takie dnie skutecznie odstraszają od myślenia, czy pisania. Człowiek chce się tylko schować w swojej norce i nie wychodzić stamtąd, aż to ,,jasne i gorące&#8221; sobie nie pójdzie.<br />
A tu niespodzianka; życie zmusza do wyjścia, myślenia, pisania&#8230; a może to nie życie? Może to jakiś wewnętrzny przymus, nazwij to nawet nałogiem, który targa moimi wnętrznościami? Dosyć, że literki same się nie wklepią. Całe szczęście, że mój ,,dzień pisania&#8221; nadchodzi w nocy&#8230;</p>
<p>Wróciłem z Dni Fantastyki. Muszę Ci opowiedzieć jak było, a ciągle pamiętam jeszcze o relacji z zakonu Benedyktynów i picia ich nalewki. Wszystko to nade mną krąży i nie daje spokoju. A przecież tyle jest jeszcze do zrobienia&#8230;! Czasu zaś tak mało.<br />
Nie, relacji dziś nie będzie. Siły zachować muszę na pisanie, oraz recenzje&#8230; a, właśnie, skoro już o tym mowa:</p>
<p>Na Enklawie Magii pojawiły się moje dwie recenzje. Dotyczą zbiorów opowiadań ,,Anima Vilis&#8221; Krzyśka T. Dąbrowskiego, oraz ,,Sześć razy śmierć&#8221; &#8211; antologii Adama Zalewskiego. Oczywiście, gorąco polecam przeczytać!<br />
Fragmenty poniżej:</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><strong>Anima Vilis</strong></p>
<p><em><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/animavilis.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-215" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/animavilis.jpg" alt="" width="116" height="168" /></a>Mówi się, że strach ma wiele twarzy. Czasem ponurą i trupio bladą,  kiedy indziej – nie widać jej wcale, za to z mroku dobiega zgrzyt  brudnych i ostrych zębów. Zdarza się jednak i tak, że wykrzywione usta  wędrują do góry, a trupia twarz nabiega krwią, stając się bardziej  ludzka. Bliższa. A przez to – straszniejsza.</em></p>
<p><em>Krzysztof T. Dąbrowski nie jest na polskim rynku literatury grozy  postacią szczególnie  znaną. Jego opowiadania o wiele częściej ukazują  się za granicą, w Ameryce, Brazylii, na Słowacji, czy też w Czechach. W  2008 roku światło dzienne ujrzała jego pierwsza antologia &#8211;  „Nieśmierciny”, potem, na dwa długie lata zapadła cisza, w której  słychać było tylko pomruki nadchodzącej burzy, kiedy Dąbrowski kończył  którą ze swoich historii.  Nic jednak nie wskazywało, by miała ona  nadejść rychło. I – jak prawie każda chyba burza – zjawiła się nagle, z  impetem (&#8230;)</em></p>
<p><strong><a href="http://www.enklawamagii.pl/literatura/krzysztoftdabrowski/animavilis/recenzja" target="_self">Całość</a></strong></p>
<p>Zachęcam także do wzięcia udziału w <a href="http://www.enklawamagii.pl/konkursy/czerwcowykonkurs/" target="_self"><strong>konkursie</strong></a>, w którym można wygrać egzemplarze książki!</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Sześć razy śmierć</strong></p>
<p><em><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/szescrazysmierc.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-216" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/szescrazysmierc.jpg" alt="" width="114" height="179" /></a>W życiu każdego człowieka przychodzi – prędzej, czy później &#8211; taki  dzień, który okazuje się być ostatnim. Jest to nieuniknione, a jednak,  każdy stara się istnieć, odsuwając widmo śmierci jak najdalej od siebie,  ku granicom umysłu. Tylko czasem, kiedy dopada melancholijny nastrój,  patrzymy na kalendarz i zastanawiamy się, ile nam jeszcze zostało. I  nawet wtedy, usiłując wyliczyć czas, kiedy nie będzie nas już na tym  świecie, datujemy go bardzo odlegle, nie chcąc dopuścić do głosu  natrętnej, brzęczącej gdzieś w głowie myśli, że wypadki bardzo lubią  chodzić po ludziach, a każdy napotkany na ulicy człowiek może być  mordercą szukającym ofiary…</em></p>
<p><em>Adam Zalewski wszedł na polski rynek powieści grozy i thrillerów pod  koniec 2008 roku ciepło przyjętą powieścią „Biała Wiedźma”. Parę  miesięcy później, już w roku 2009, dołączyła do niej następna, jeszcze  lepsza książka „Rowerzysta”, a po niej, nawiązujący do debiutu „Cień  znad jeziora”. Potem zapadła cisza. Zapewne wielu spodziewało się, że  niedługo ujrzy światło dzienne kolejna pełnokrwista powieść autora, lecz  kiedy wreszcie wynik jego pracy wychynął zza tajemniczej zasłony,  okazało się, że Zalewski zaserwował czytelnikom małą niespodziankę. W  swojej nowej książce Adam Zalewski proponuje &#8211; niemal namacalne &#8211;  spotkanie ze śmiercią. I to nie jedno, a sześć, „Sześć razy śmierć” jest  bowiem zbiorem opowiadań (&#8230;</em><em>)</em></p>
<p><a href="http://www.enklawamagii.pl/literatura/adamzalewski/szescrazysmierc/recenzja" target="_blank"><strong>Całość</strong></a></p>
<p>A tak na koniec (co się tyczy tytułowej ,,całej reszty&#8221;) zapraszam również na kanał ,,<a href="http://www.youtube.com/user/EnklawaTV" target="_blank"><strong>EnklawaTV</strong></a>&#8221; na YouTube, mój mały projekcik. Na nim już niedługo pojawią się ciekawe filmy, dla wszystkich zainteresowanych fantastyką.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=214</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pióro z nowym tuszem.</title>
		<link>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=205</link>
		<comments>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=205#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jun 2010 21:21:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Stonawski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[Pisanina]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatnie tak]]></category>
		<category><![CDATA[antologia]]></category>
		<category><![CDATA[gitary]]></category>
		<category><![CDATA[horyzonty wyobraźni]]></category>
		<category><![CDATA[Identity]]></category>
		<category><![CDATA[ja]]></category>
		<category><![CDATA[Konkurs]]></category>
		<category><![CDATA[Książka]]></category>
		<category><![CDATA[księgarnia]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[Michal Stonawski]]></category>
		<category><![CDATA[pióro]]></category>
		<category><![CDATA[pisanie]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo]]></category>
		<category><![CDATA[wyobraźnia]]></category>
		<category><![CDATA[wyrok]]></category>
		<category><![CDATA[zespół]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=205</guid>
		<description><![CDATA[Wakacje powoli się rozkręcają. Wróciłem z klasztoru Benedyktynów (relacja już niedługo!), jutro w moim domu organizowany będzie ,,Cedricon&#8221; (nieoficjalny konwencik grozy, dla przyjaciół), a już w piątek zaczynają się Dni Fantastyki&#8230; nie wspominając o rychłych wynikach maturalnych i rekrutacji na studia. Może to więc nie wyglądać na ,,powolne&#8221; rozkręcanie, lecz &#8211; w głębi duszy &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wakacje powoli się rozkręcają. Wróciłem z klasztoru Benedyktynów (relacja już niedługo!), jutro w moim domu organizowany będzie ,,Cedricon&#8221; (nieoficjalny konwencik grozy, dla przyjaciół), a już w piątek zaczynają się Dni Fantastyki&#8230; nie wspominając o rychłych wynikach maturalnych i rekrutacji na studia.<br />
Może to więc nie wyglądać na ,,powolne&#8221; rozkręcanie, lecz &#8211; w głębi duszy &#8211; mam nadzieję, że jest. Że prawdziwy zawrót głowy dopiero mnie czeka. I być może to jest właśnie prawdą&#8230;?</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/hw_top.jpg"><img class="size-medium wp-image-206 aligncenter" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/hw_top-300x102.jpg" alt="" width="300" height="102" /></a></p>
<p>Niedawno dowiedziałem się, że organizatorom ,,Horyzontów wyobraźni&#8221;, ogólnopolskiego konkursu literackiego, udało się załatwić sprawę z antologią konkursową. Skutkiem tego jest już pewne, że moje opowiadanie ,,Wyrok&#8221; ukaże się w druku gdzieś w okolicach jesieni, a co za tym idzie, pojawię się na papierze w całej (tak mi się wydaje) Polsce. Oczywiście, antologie będzie można kupić także przez Internet.<br />
Nie muszę chyba mówić, że się cholernie cieszę? W końcu to mój papierowy debiut. A znaki na niebie i Ziemi mówią jasno, że czas niespodzianek jeszcze się nie skończył&#8230;! Co mam na myśli? Będę informował na bieżąco.</p>
<p>Antologia wyjdzie nakładem wydawnictwa <a href="http://www.radwan.pl/" target="_blank">Radwan</a>, które zasłynęło z wydawania znanego i lubianego, a takze mile wspominanego przez fandom czasopisma literackiego ,,Fenix&#8221;.</p>
<p>&#8230; aż chce się pisać!</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/Identity.png"><img class="size-medium wp-image-207 aligncenter" title="Identity" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/06/Identity-300x147.png" alt="" width="300" height="147" /></a></p>
<p>A, przy okazji. Od jakiegoś czasu kibicuję prężnie rozwijającemu się zespołowi muzycznemu ,,<a href="http://identity.ugu.pl/index.php" target="_blank">Identity</a>&#8221; . Chłopaki mają i pasję i talent, to widać po tym jak śpiewają. Zachęcam do zaglądnięcia na ich stronę i przesłuchania paru kawałków (najbardziej spodobał mi się ,,Nobody&#8221;). Warto.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=205</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prywatnie tak (3)</title>
		<link>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=191</link>
		<comments>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=191#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 May 2010 21:08:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Stonawski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prywatnie tak]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[artyści]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[horror]]></category>
		<category><![CDATA[ja]]></category>
		<category><![CDATA[klasztor]]></category>
		<category><![CDATA[konwent]]></category>
		<category><![CDATA[ministerstwo]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła wolnośc]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>
		<category><![CDATA[zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=191</guid>
		<description><![CDATA[Przychodzi taki czas, że coś się musi skończyć, aby inne musiało się zacząć. Tak jest i teraz. Powiem Ci, że to jest bardzo niezwykłe uczucie, graniczące trochę z niepokojem i niedowierzaniem, dziwne, bo szalona radość, która miała się pojawić jakoś nie daje o sobie znać. A powód jego jest bardzo banalny (a przecież to banały [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przychodzi taki czas, że coś się musi skończyć, aby inne musiało się zacząć. Tak jest i teraz. Powiem Ci, że to jest bardzo niezwykłe uczucie, graniczące trochę z niepokojem i niedowierzaniem, dziwne, bo szalona radość, która miała się pojawić jakoś nie daje o sobie znać. A powód jego jest bardzo banalny (a przecież to banały są tak naprawdę najbardziej oddziałujące), bowiem po ponad piętnastu latach edukacji, prawie całym moim życiu, udało mi się wydostać spod ,,opiekuńczych&#8221; skrzydeł Ministerstwa Edukacji Narodowej, kończąc maturę i tym samym zaczynając 4-miesięczne wakacje.<br />
Powiem Ci, że sam nie wiedziałem, czy mam się cieszyć, czy nie. A może inaczej &#8211; wiedziałem, ale jakoś&#8230; nie mogłem. Spłynęło na mnie tylko rozluźnienie i błogość, jakie mogli odczuwać żołnierze po długiej i wycieńczającej bitwie.</p>
<p>Szkoła nauczyła mnie wielu rzeczy; panowania nad nerwami, patrzenia niebezpieczeństwu prosto w oczy, czy też pomysłowego radzenia sobie z problemami. Ale sza, bo stąd już blisko do stwierdzenia, że szkoła nauczyła mnie myśleć, co byłoby istnym zaprzeczeniem rzeczywistości.<br />
Uczęszczając do szkoły nauczyłem się wiele o ludziach, o złych emocjach, o tym, że jeśli umiem liczyć, muszę liczyć tylko na siebie, czy też, że zawsze znajdą się osoby, które zrobią wszystko, by było ci jak najgorzej. I że często są nimi nauczyciele.<br />
Było to dla mnie, jako przyszłego (mam nadzieję) studenta psychologii bardzo ciekawe doświadczenie &#8211; obserwowałem zachowania stadne w całej krasie, masową panikę, agresję, czy hipokryzję. Istny plac zabaw dla człowieka zainteresowaną psychiką ludzką!<br />
Dzięki szkole też, poznałem prawdziwy gniew, zimną furię, bym powiedział i nauczyłem się ją kontrolować. To ciekawa rzecz &#8211; uśmiechać się, kiedy w środku aż cię rozsadza.<br />
Chciałbym więc szkole teraz bardzo podziękować, za tak bogate doświadczenia, dzięki którym zrozumiałem parę rzeczy. To mi bardzo pomogło.<br />
Myślę, że teraz warto zacząć się uczyć. Nadchodzą studia, tam już edukacji nie ma.<br />
Szczęśliwy, macham MENowi na pożegnanie.</p>
<p>Wspominam dzisiejszy dzień, kiedy, siedząc w kuchni z Viearem i pijąc Earlgrey&#8217;a, rozluźniony i wygodnie oparty na krześle zrozumiałem, że w poniedziałek wcale nie muszę już iść do szkoły. Że matury też już pozostały za mną. To wielka ulga. Wiesz co, cholernie się cieszę. Czując w ustach przyjemne ciepło tego napoju bogów i żartując z przyjaciółmi wiem, że sobie na to zasłużyłem.</p>
<p><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/klasztor.jpg"><img class="size-medium wp-image-192 alignleft" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/klasztor-300x225.jpg" alt="" width="158" height="118" /></a></p>
<p>Ale odejdźmy już od tego. Chciałbym Cię poinformować o trzech rzeczach; jedną z nich jest to, że od 1-go wyjeżdżam i nie ma mnie na dwa tygodnie. Dosłownie &#8211; nie ma. Odcinam się od świata za klasztornymi murami, nawet komórkę będę miał włączoną może przez godzinę na trzy dni. A zaraz później (i to już druga sprawa), od 25-go czerwca we Wrocławiu organizowane są Dni Fantastyki. Serdecznie zapraszam. Będę tam ja, będzie pewnie cała (lub prawie cała) redakcja Enklawy Magii, będzie Viear, Alak, Kazek Kyrcz i Robert Cichowlas, a także Milena Wójtowicz, Jakub Ćwiek, i&#8230; i jeszcze wielu, wielu ciekawych, wartych poznania ludzi. I będzie się działo. Wystarczy wspomnieć o operze fantasy (dobrze czytasz), wyświetleniu ,,Head to love&#8221; &#8211; genialnego filmu na podstawie prozy Łukasza Śmigla i Kazka Kyrcza, że nie wspominając o licznych LARPach, grach RPG, konkursach, prelekcjach&#8230; naprawdę &#8211; polecam.</p>
<p><a href="http://www.dnifantastyki.pl/2010/"><img class="aligncenter size-medium wp-image-193" title="Dni Fantastyki 2010" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/DF-300x44.png" alt="" width="300" height="44" /></a><br />
I następna sprawa; jutro (w niedzielę 30 maja), o godzinie 15 Joorg organizuje Broadcast z Morrowinda. Jako, że jestem wielkim fanem tejże gry, poprosił mnie o gościnę, tak więc nie tylko on będzie komentował to, co będzie widać na ekranie, ale także i ja. Cóż, zobaczymy, jak to wyjdzie, nie jestem dobry w komentowaniu na żywo, ale mam już parę pomysłów&#8230;<br />
Zapraszam i wstawiam link do zapowiedzi, którą udało się nam przygotować z Joorgiem w środę:</p>
<p><a href="http://www.xfire.com/video/2c0109/">http://www.xfire.com/video/2c0109/</a></p>
<p>Wiesz, w czasie swojego życia poznałem różne osoby. Niektóre fajniejsze, inne mniej, niektóre dziwne, inne niepokojąco normalne, jeszcze inne &#8211; uzdolnione jak diabli.<br />
Taką uzdolnioną osobą jest pewna moja przyjaciółka. Nigdy jeszcze nie spotkałem kogoś takiego, jak ona. Artystka.<br />
Wyobraź sobie, że jesteś znudzony. Tak bardzo, że samo życie Ci obrzydło. Straszne, prawda?<br />
A teraz pomyśl o osobie, która potrafi się nudzić twórczo. Niezwykłe. Zwłaszcza, jeśli robi to dla kogoś.</p>
<p>W sumie mogłem się pochwalić już dawno. Bo to jest tego warte. Mnie osobiście zapiera dech w piersiach. Wyobraź sobie, że właśnie ta moja przyjaciółka postanowiła, nudząc się, oprawić ,,Pętle&#8221; moje pierwsze, nadające się jako-tako do czytania, opowiadanie.<br />
I wyszło z tego takie oto cudo (wszystko robione jest ręcznie):<br />
<a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_0001.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-194" title="IMG_0001" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_0001-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_0002.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-195" title="IMG_0002" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_0002-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_0003.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-196" title="IMG_0003" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_0003-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_0004.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-197" title="IMG_0004" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_0004-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_0005.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-198" title="IMG_0005" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/IMG_0005-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Nie jest to może ,,poważna&#8221; publikacja, ale miło mieć coś takiego na półce, zwłaszcza, jeśli jest robione specjalnie dla ciebie. Niesamowite.</p>
<p>Cóż, i na koniec sprawa aktualizacji &#8211; na ostatnim spotkaniu autorskim Robert Cichowlas zwrócił mi uwagę, że ten ja  w zakładce ,,<strong><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/?page_id=2" target="_blank">o mnie</a></strong>&#8221; na tym blogu to nie ja. A przynajmniej nie ja teraz. Też tak pomyślałem i, dzięki Viearowi i jego fachowemu, graficznemu oku, zaktualizowałem zdjęcie. Teraz ja jestem już mną.</p>
<p>I mi z tym dobrze, ot co.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=191</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mokro w Krakowie</title>
		<link>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=168</link>
		<comments>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=168#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 19:33:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Stonawski</dc:creator>
				<category><![CDATA[ReCEDakcje]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[katastrofa]]></category>
		<category><![CDATA[klęska]]></category>
		<category><![CDATA[kraków]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<category><![CDATA[most]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[powódź]]></category>
		<category><![CDATA[Wisła]]></category>
		<category><![CDATA[woda]]></category>
		<category><![CDATA[zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cedrik.sf-f.pl/blog/?p=168</guid>
		<description><![CDATA[Od paru dni w mediach trwa burza, razem z gradobiciem, piorunami i solidnymi opadami, jak gdyby tego komuś brakowało. Raz, że sprawa wypadku prezydenckiego samolotu nie cichnie, dwa, że niedługo wybory, a trzy &#8211; Polskę nawiedziła powódź. I o ile tam zawierucha nie cichnie, to w rzeczywistym świecie słychać tylko jakieś pomruki. Powódź nie okazała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/41.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-172" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/41-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a>Od paru dni w mediach trwa burza, razem z gradobiciem, piorunami i solidnymi opadami, jak gdyby tego komuś brakowało. Raz, że sprawa wypadku prezydenckiego samolotu nie cichnie, dwa, że niedługo wybory, a trzy &#8211; Polskę nawiedziła powódź.<br />
I o ile tam zawierucha nie cichnie, to w rzeczywistym świecie słychać tylko jakieś pomruki. Powódź nie okazała się, jak na razie, tak katastrofalna w skutkach, jak ta z 97 roku. Oczywiście, są ofiary, straty i wiele miast, wsi i miasteczek ucierpiało w ten, czy inny sposób, ale cóż to by była za powódź, gdyby tak się nie działo?<br />
Byłem dziś nad Wisłą. Na własne oczy chciałem się przekonać jak się sytuacja przedstawia. Co zadziwiające, mimo całej medialnej zawieruchy, nie dalej niż pięćdziesiąt metrów od rzeki, życie toczy się tak, jak toczyło się przed powodzią. Tramwaje jeżdżą, ludzie przechadzają się chodnikami. Aby ujrzeć jakieś znamiona katastrofy, trzeba się uważnie rozglądnąć. <a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/2.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-170 alignright" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/2-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><br />
Dostęp do samej rzeki jest zabroniony. Wejść pilnuje policja i straż miejska, od ulicy przeciągnięto taśmy, poustawiano zapory. Wszystko jednak przebiega spokojnie, nie ma tłumów. W paru miejscach stoją małe grupki osób &#8211; przeważnie obcokrajowców, żywo rozprawiających o tym co widzą i robiących zdjęcia. Małe sklepiki po obstawiano workami, lecz niezbyt dokładnie. Chyba nikt nie wierzy, by Wisła mogła przelać się poza wały. Nastawienie ludzi jest bardziej podobne do szkoły ,,przezorny, zawsze ubezpieczony&#8221;. <a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/P190510_18.44.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-176" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/P190510_18.44-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><br />
Cała ta sytuacja świetnie ilustruje różnice między światem mediów, a tym prawdziwym.     Tam &#8211; trwa panika. Tu &#8211; spokój. Wysoki stan wody traktowany jest bardziej jako ciekawostka.<br />
To prawda &#8211; w paru miejscach sytuacja nie wygląda zbyt kolorowo. Zalało osiedle Podwawelskie, niektóre miejsca w Nowej Hucie zostały podtopione, jednak do rekordu jeszcze wiele brakuje.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: center;">***</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><a href="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/5.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-173 alignleft" src="http://cedrik.sf-f.pl/blog/wp-content/uploads/2010/05/5-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Straszy zamknięty most Dębnicki. Choć to, że nie można go w tej chwili dopuścić do użytku jest raczej logiczne &#8211; ma najniższy prześwit miedzy lustrem wody, a spodem konstrukcji mostu.  Nikt nie będzie ryzykował i pozwalał przejeżdżać po nim samochodom&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Kraków trwa. Nad rozlanymi wodami króluje wielki zamek Wawelski, dając mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa. Tak jak przed wiekami, w trakcie gorszych jeszcze powodzi, tak i teraz, na toczące się wody Wisły patrzą niewzruszone i mocarne mury twierdzy królów Polski.<br />
Pudełka krzyczą bezskutecznie. Panika nie wtargnęła do serc Krakowian.</p>
<p style="text-align: justify;">Bo przecież wszyscy wiedzą, że&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><em>Płynie  Wisła, płynie<br />
Po polskiej krainie,<br />
Zobaczyła Kraków, pewnie go nie minie. </em></p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><em>Zobaczyła Kraków<br />
Wnet go pokochała,<br />
A w dowód miłości wstęgą opasała!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cedrik.sf-f.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=168</wfw:commentRss>
		<slash:comments>31</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
